Szukaj

Wciąż podróżuję przez życie. Tkwię teraz między dwiema stacjami.

MOOIO, 18 maj 2019
Wciąż podróżuję przez życie. Tkwię teraz między dwiema stacjami.

"Wciąż podróżuję przez życie. Tkwię teraz między dwiema stacjami, zostawiwszy za sobą poprzedni etap i próbując dotrzeć do nowego miejsca" 

C. Ahern

Festiwalowy tydzień filmowy powoli dobiega końca. Pogoda jakby totalnie zsynchronizowana wypełnia dni i kałuże deszczem, więc nie jest mi żal, że spędzam całe dnie w ciemnej sali przed dużym ekranem. Filmy dokumentalne są szczególnym gatunkiem, który bardziej niż inne, zmusza mnie do refleksji. W końcu te historie pokazują prawdziwych ludzi w ich prawdziwym życiu. Jak chwilę się nad tym zastanowić to każdy z nas jest bohaterem dokumentu o swoim życiu, tylko nikt z nas jeszcze nie wie, jakie zakończenie będzie miał jego film.

Filmowa wiosna kieruje moje myśli na życiową jesień. Zastanawiam się nad dniami, tygodniami, latami, które bezpowrotnie minęły. Dłonie, przebiegające po klawiaturze komputera, zapełniają się coraz większą ilością zmarszczek i przebarwień, które kojarzyły mi się zawsze z dojrzałymi, a nawet starymi ludźmi. Patrzę w lustro w łazience starego kinowego budynku i widzę pomiędzy niesfornymi pasmami, długie, dostojne i srebrne włosy, a więc siwieję. Jeszcze kilka lat temu myślałam, że jak przyjdzie ten moment będę w popłochu szukała farby do włosów. Dzisiaj ze spokojem odwołuję wizytę u fryzjera, zastanawiając się, czy chcę za wszelką cenę zatrzymywać czas. Decyduję, że jednak nie warto.

Pod budynkiem Kina Iluzjon, oświetlanym neonowym hitem z lat osiemdziesiątych, cierpliwie i powoli szukam miejsca do parkowania. Każdy kawałek przestrzeni, gdzie można się zatrzymać jest zajęty. W krzywo zaparkowanych samochodach widać rozpacz i zniecierpliwienie kierowcy, który z ulgą wcisnął się w czasem zbyt wąskie miejsce. Przede mną w poszukiwaniu parkingu kluczy niebieskie Porshe. Myślę sobie, że dzisiaj Warszawa jest taka sprawiedliwa. Czy jeździsz Maluchem, czy limuzyną, nie ma dla Ciebie miejsca pod kinem. Niebieskie Porshe wciska się w końcu w miejsce na przejściu dla pieszych, ja czujnie objeżdżam teren jeszcze kilkukrotnie w poszukiwaniu przestrzeni, gdzie nie będę nikomu zawadzać. Zatrzymuję auto. Wyłączam silnik za pomocą guzika, bo kluczyki w dzisiejszych czasach już się zdezaktualizowały, i nie rozumiejąc za bardzo po co je w takim razie w ogóle dają ruszam do sali, gdzie czeka na mnie moje stale miejsce. Trzeci rząd, miejsce z brzegu, najchętniej z prawej strony, ale jak się nie uda przeżyję i lewą. Na miejscu obok układam kurtkę. Daje mi jedno miejsce więcej do prywatności i zwalnia mnie z konieczności stykania się łokciem z kimś obcym. Próbuje sobie przypomnieć kiedy nabrałam tych swoich dziwnych nawyków, ale, że w archiwach pamięci mam co raz więcej materiału do indeksowania porzucam pomysł rozwikłania tej tajemnicy.

Kilka obrazów filmowych z wiekiem w tle zmusza mnie do głębszej refleksji. Uświadamiam sobie, jak bardzo w ciagu tych trzydziestu czterech lat zmieniło się moje życie
i to nie jeden, ale wiele razy. Jak bardzo zmieniłam się ja i moje podejście do świata. Po trudnym chyba dla każdego, etapie dojrzewania i odnajdywania samej siebie wkroczyłam
w etap życiowego pędu. Początki pracy zawodowej, budowanie swojej pozycji, bieganie w poszukiwaniu sensu, potrzeba posiadania różnych przedmiotów i robienia wielu rzeczy, które nie zawsze sprawiają mi przyjemność. Z nadzieją na dzień, kiedy nie będę już nic musiała, a wszystko będę mogła. Kiedy moje dni i myśli w całości będą należały do mnie. Teraz nie staram się już budować siebie przez podporządkowanie się innym, potakiwanie, uśmiechanie i odbijanie się w ich oczach. W końcu mam coraz więcej lat a co za tym idzie i co raz więcej do powiedzenia.

W myślach liczę koszule i sukienki w szafie, zastanawiam się po co tak właściwie kupowałam je wszystkie. Jedna po trudnym dniu w pracy, druga, bo w braku czasu na wszystko coś mi się przecież należało od życia, trzecia bo w pozostałych dwóch nie wyglądałam dość dobrze, chociaż bardzo mi się podobały. Co się zmieniło ? Czy teraz wszystkiego się pozbędę ? Jeszcze nie, a zmieniło się póki co tyle, że dzisiaj założyłabym każdą z nich bez względu na to, jak w niej wyglądam.

Jaka będę w przyszłości ? Tego nie mogę przewidzieć, ale mogę chyba założyć, że przyjdzie taki dzień kiedy będę mogla zdecydować, że chcę wszystko zmienić, wyruszyć w nowe miejsca i robić rzeczy w nowy sposób. Dać sobie zupełnie nowy start i szansę na ponowne bycie nieznanym, obcym. Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że żyje się tylko raz. Każdy z nas będzie miał tyle żyć w ile będzie miał odwagę się zanurzyć. Gdybym mogła wybierać chciałabym umrzeć przed moimi bliskimi, żeby nie musieć przechodzić przez ich śmierć, ale nie za szybko, bo ciagle mam jeszcze przecież tyle do zrobienia. Upływ czasu i świadomość braku jego nieskończoności powodują, że nie chcę stracić już ani jednej ważnej chwili i że te dotąd nieważne momenty zmieniają swoją kategorię na ważne. Codziennie ludzie powierzają swoje życie maszynom, zatrzymują ważne chwile na zdjęciach zamiast je przeżywać. Boją się myślenia o zmianach, boją się być niewidoczni, przebywać sam na sam ze swoimi myślami, akceptować swoje niedoskonałości. Zachody słońca zdecydowanie bardziej wolę oglądać i czuć, bo na zdjęciu wszystkie wyglądają niestety pięknie ale bardzo podobnie.


Tekst i zdjęcie: Agata Maczugowska

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj